Kolorowe światełka, śmiech dzieci, radosna atmosfera przyjęcia urodzinowego… Sceneria jak z bajki, prawda? Dla czteroletniej Marnie Moore i jej mamy Kim, ten dzień miał jednak nieoczekiwanie zamienić się w koszmar, a pozornie niewinny, lodowy napój typu slushy stał się jego mrocznym bohaterem. Historia małej Brytyjki z Lancashire to wstrząsające ostrzeżenie dla wszystkich rodziców – popularny przysmak może kryć w sobie niebezpieczeństwo, o którym wielu z nas nie ma pojęcia.
Radosny dzień zakończony dramatem
Wszystko zaczęło się niewinnie. Kim Moore, jak wiele matek, chciała sprawić radość swoim córkom podczas dziecięcej imprezy. Kupiła dziewczynkom popularne, litrowe kubki z kolorowym, mrożonym napojem slushy. Marnie, jak to dziecko, bawiła się w najlepsze, co jakiś czas pociągając łyk zimnego napoju. Po pewnym czasie dziewczynka zaczęła jednak zdradzać oznaki zmęczenia. Stała się senna, co jej mama początkowo zinterpretowała jako zwykłe wyczerpanie po intensywnej zabawie.
Niestety, prawda okazała się znacznie bardziej przerażająca. „Po pięciu minutach próbowałam ją obudzić i odkryłam, że jest nieprzytomna, nie reaguje” – wspomina Kim z trwogą. „Zrobiła się bardzo blada. Nic nie działało, nawet potrząsanie nią. Była całkowicie wiotka i nieprzytomna”. Ten moment, gdy własne dziecko nie reaguje na żadne bodźce, to scenariusz, którego boi się każdy rodzic.
Szpital, niepewność i szokująca diagnoza
Marnie natychmiast została przewieziona do najbliższego szpitala. Pozostawała nieprzytomna przez długie 25 minut, podczas gdy lekarze desperacko starali się ustabilizować jej stan, koncentrując się na podniesieniu poziomu cukru we krwi. Dziewczynka spędziła w szpitalu trzy długie dni, zanim mogła wrócić do domu.
Co mogło spowodować tak gwałtowną i niebezpieczną reakcję u zdrowego dziecka? Kim zaczęła analizować wszystko, co Marnie jadła i piła tego dnia. Jedynym nietypowym elementem był właśnie kolorowy slushy. To naprowadziło ją na trop. „Zaczęliśmy badać sprawę tego napoju, bo to była jedyna rzecz, którą zjadła inaczej tego dnia” – wyjaśnia matka. Okazało się, że kluczem do zagadki był składnik używany w niektórych slushy zamiast cukru – glicerol. Substancja ta, znana również jako gliceryna, pomaga utrzymać charakterystyczną, „lodową” konsystencję napoju nawet w dodatnich temperaturach. Niestety, dla małych dzieci może być ona toksyczna. Marnie doświadczyła groźnego stanu znanego jako zatrucie glicerolem.
„W szpitalu krzyczała z bólu, mówiła, że boli ją głowa, wymiotowała wszędzie” – opisuje Kim. „Patrząc wstecz, miała wszystkie objawy zatrucia glicerolem”.
Glicerol a zdrowie dziecka: wyjaśnienie zagrożenia
Historia Marnie, choć wstrząsająca, niestety nie jest odosobniona. Już wcześniej media informowały o podobnych przypadkach, jak choćby czteroletniego Albiego Greena, który rok wcześniej również stracił przytomność po wypiciu lodowego slushy i otarł się o śmierć.
Specjaliści ds. żywienia i zdrowia dzieci od pewnego czasu alarmują o potencjalnych zagrożeniach związanych z glicerolem w napojach typu slushy. Główny problem polega na tym, że małe dzieci mają znacznie niższą tolerancję na glicerol niż dorośli. Ich organizmy, zwłaszcza te o niższej masie ciała, mogą nie być w stanie efektywnie metabolizować tej substancji, co prowadzi do hipoglikemii (niebezpiecznego spadku poziomu cukru we krwi) i intoksykacji. Objawy mogą obejmować właśnie senność, apatię, bóle głowy, wymioty, a w ciężkich przypadkach – utratę przytomności, drgawki, a nawet śpiączkę.
Brytyjska Agencja Standardów Żywności (Food Standards Agency) już wcześniej wydawała ostrzeżenia i rekomendacje, aby napoje slushy zawierające glicerol nie były sprzedawane dzieciom w wieku czterech lat i młodszym. Niektóre wytyczne sugerują nawet ostrożność w przypadku dzieci poniżej ósmego roku życia.
Co rodzice powinni wiedzieć i robić?
Przede wszystkim – świadomość to podstawa. Wielu z nas postrzega slushy jako niewinną, słodką przyjemność, idealną na ciepły dzień czy podczas wizyty w parku rozrywki. Niestety, jak pokazuje historia Marnie, ryzyko może być realne, zwłaszcza gdy napój zawiera glicerol zamiast cukru.Pytaj o skład: Chociaż nie zawsze jest to łatwe, zwłaszcza w przypadku napojów serwowanych na miejscu (w parkach rozrywki, kinach, na festynach), warto zapytać sprzedawcę, czy dany slushy zawiera glicerol.
Obserwuj dziecko: Jeśli zdecydujesz się podać dziecku slushy, obserwuj je uważnie. Jakiekolwiek nietypowe objawy, jak nadmierna senność, apatia, bladość czy problemy z koordynacją, powinny natychmiast wzbudzić Twój niepokój.
Rozważ alternatywy: Istnieje wiele innych, bezpieczniejszych sposobów na ochłodę dla dziecka – domowe soki, woda, naturalne lody owocowe czy sorbety.
Zwracaj uwagę na ilość: Nawet jeśli napój nie zawiera glicerolu, nadmiar cukru również nie jest zdrowy. Zwracajmy uwagę na wielkość porcji.
Kim Moore, po traumatycznych przeżyciach, jest znacznie bardziej radykalna w swoich poglądach. „Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby [slushy] powinny być sprzedawane dzieciom poniżej dwunastego roku życia. Nie życzyłabym tego, co przeszliśmy, naszemu najgorszemu wrogowi. To było okropne” – mówi. Jej słowa dają do myślenia.Chwila refleksji przed następnym kubkiem
Historia Marnie Moore to bolesne przypomnienie, że nawet w pozornie bezpiecznym otoczeniu i przy produktach przeznaczonych dla dzieci, mogą kryć się niebezpieczeństwa. Zatrucie glicerolem to realne ryzyko związane z niektórymi napojami typu slushy, szczególnie dla najmłodszych. Jako rodzice, musimy być czujni, świadomi potencjalnych zagrożeń i podejmować świadome decyzje dotyczące tego, co podajemy naszym dzieciom. Niech ten incydent będzie przestrogą i skłoni nas do większej ostrożności, gdy następnym razem nasze dziecko poprosi o kolorowy, lodowy napój.


